|
|
A może coś skrobniesz??
|
" ... tak pragnę uśpić swą pamięć,
zmysłom czujność odebrać, by jakoś jesień tę przetrwać ... przetrwać .... " kedur 2011-10-03 00:55:31 skomentuj (2) Nie wiedzieć dlaczego ... Czekając na Magde, wpatrując się w dal, przez kawiarnianą szybę .... Trzymając mocno zaciśniętą w ręce szklankę z latte ... Myślalem o M. Sam nie wiedząc dlaczego .... I tak przez całe popołudnie i wieczór ... Aż do tej pory ... Ps. I może wydawać się to głupie, bo już jakiś szmat czasu minął, ale byłeś moim małym, idealnym skarbem ... którego chyba nikt nie zdoła zapełnić ... ... i czasem myślę o Tobie. kedur 2011-09-15 00:17:20 skomentuj (1) Po dawnej miłości pozostały już tylko wspomnienia. Cóż ... Podobno tak to już w tym dzisiejszym świecie jest, że gdy chcesz kochać kogoś dłużej, wówczas wszystko obraca się przeciw ... A może po prostu, tego co ludzie zowią miłością już nie ma? Może każdy z Nas żyje tylko słowem, nie zdając sobie w pełni sprawy z tego co ono oznacza.? Pomiędzy tym co duchowe a tym co materialne - istnieje jeszcze coś, co można nazwać stanem "zawieszenia". Lubię czasem ten stan. Wówczas tak jak teraz - siedzę sobie w kawiarni - obserwując ludzi. A Ci albo biegną, albo snują się leniwie w czwartkowe popołudnie. A ja? Ja siedze sobie i mam wszystko gdzieś ... Bo czym bardziej się starasz, tym mniej wychodzi ... Czekam aż Madzia skończy pracę. Ma przyjechać Grześ. Jak za starych dobrych czasów - pójdziemy gdzieś, by choć na chwilę poczuć bliskość - taką przyjacielską. Ona chyba jest więcej warta niż jakiekolwiek związki. Bo gdy mi jest źle, Oni pocieszą... Gdy za bardzo lewituje w radościach tego świata - Oni z ekspresową szybkością potrafią mnie ściągnąć z firmamentu niebios. Spotkałem w Sobote M. Jego widok był dla mnie radością przez samo spotkanie Go. I mimo pewnych niestety nieprzyjemnych zdarzeń, jakie miały miejsce, cieszę się, że mogłem choć na chwilę być obok Niego i się uśmiechnąć. kedur 2011-07-14 13:39:51 skomentuj (2) Wszystko wiruje Wszystko przez jeden wpis ... I wszystko obróciło się do góry nogami.
Lubię ten stan. Stan uniesienia. Wiosna widocznie w pełni.
Czasem zastanawiam się, czy wszystko co wokół nas się kręci, ma jakieś znaczenie. Czy warto? I kiedy dochodzimy do pewnego zwątpienia, pojawia się odwrotność ... Odwrotnością od szarości dnia codziennego bywają te krótkie chwile, w których chce nam się żyć pełnią życia. Co sprawia nam radość? Zakupiona książka, ulubiony film, samotna lampka wina wśród zapachu i blasku świec? I czasem na szarym firmamencie tego ciągłego podążania za „dalszym”, pojawia się ktoś, coś, co wywraca Nam świat do góry nogami.
Niechętnie poznaje osoby. Niechętnie, ze względu na nowe rozczarowania, nowe zmagania z tym co nieosiągalne, niedostępne ... Coś, do czego z całych sił będziemy dążyć, a może okazać się zwykłą pomyłką.
Ale od 2 dni, wszystko toczy się w przyśpieszonym tempie. Jedno słowo zapisane gdzieś pobieżnie na jednym z portali. Krótka odpowiedz i ... I zachwyt, pożądanie zdobycia większej ilości informacji o tej osobie. I gdy dochodzi się do banalnego stwierdzenia iż w pewien sposób jesteśmy podobni z zainteresowań, nasuwa się myśl o spotkaniu. I w tym momencie zazwyczaj z mojej strony dochodzi do pewnej ucieczki. Ale nie tym razem.
Nerwowe odliczanie i spoglądanie na zegarek. Jeszcze dwie godziny, jeszcze godzina, jeszcze pół ... I wiadomość: „Jak będziesz, daj znać” I zwrot: „Jestem już”
Wchodzimy do Empiku. Kątem oka spoglądam, porównując ze znanymi mi zdjęciami. Jakieś różnice? Zmiany? Nie dostrzegam żadnej.
I pierwsze wspólne picie kawy. Pierwsza wymiana zdań, poglądów, życiowych przeżyć. I pierwsze pozytywne zaskoczenie, ze jest mi dobrze. I próba zapoznania z M. i G. I kolejne zaskoczenie, ze w taki sposób potrafił odnaleźć się w „nowym otoczeniu” I spacer w samotności – sam na sam z Nim – we dwoje. I rozmowa w parku... I przychodzi to cudowne zdanie sobie sprawy – że jest fajnie, że obojętnie jak – jest ktoś nowy, z kim w sposób można pogadać o tylu sprawach, że jedyną chęcią jest wpatrywanie się w „niebieskość oczu”, że gdyby była taka możliwość – przytuliłoby się do Niego, by choć przez ułamek sekundy móc być jeszcze bliżej. I wyrwanie z letargu w którym się jest, że jednak czas biegnie, że niestety, pora się rozstać. I niedosyt ... Niedosyt, który pozostał, by móc znów zobaczyć „ten błysk w oku”.
Dziękuję A. :)
kedur 2011-04-19 23:02:15 skomentuj (1)
... by zatracić się w tym wszystkim,
aż do postradania zmysłów ... ...obłed... kedur 2011-03-03 23:14:34 skomentuj (0)
" Odwrotnością miłości nie jest nienawiść,
lecz obojętność." kedur 2010-12-31 10:19:06 skomentuj (1) tylko czy starczy sił? czy podołam? kedur 2010-11-17 01:17:10 skomentuj (0) |
![]() |